“...podczas kryzysów powtarzam:
Strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą,
służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę
i nienawidząc tych co służą obcym”

Józef Piłsudski
Niech polska ziemia utuli ich…
    
     
Dnia 23 marca 2006 r. Sejm RP przyjął uchwałę, w której oddał hołd bohaterom polskiego  podziemia niepodległościowego po wojnie, wywołując z imienia niektórych wybitnych dowódców  naszego narodowego powstania: mjr. „Łupaszkę”, ppłk. „Kotwicza”, por. „Zagończyka”, kpt. „Młota”, mjr. „Orlika”, mjr. „Zaporę”, kpt. „Warszyca”, mjr. „Ognia”, kpt. „ Bartka”. Posłowie napisali: „Niech polska ziemia utuli ich do spokojnego snu.” Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, czcząc Ich pamięć, stwierdza, że Żołnierze Wyklęci dobrze zasłużyli się Ojczyźnie”. 
    Posłowie tzw. lewicy głosowali albo przeciw, albo wstrzymali się od głosu! Pytam więc jak głosowaliby, gdyby ktoś wniósł do Sejmu projekt uchwały dla uczczenia funkcjonariuszy NKWD, UB czy  KBW, którzy „polegli w walce o utrwalanie władzy ludowej”?   
    W Województwie Zachodnio – Pomorskim koło Borne-Sulinowa w lesie znajdują się tajemnicze cmentarze. Las brzozowych krzyży około 12 – 15 tysięcy Polskich „Wyklętych Żołnierzy” zamordowanych po wojnie strzałami w tył głowy przez żydowskie NKWD i żydowskie UB! Jest to miejsce najbardziej ponure, najzacieklej ukrywane i zamilczane. Ciśnie się pytanie – dlaczego oficjalne władze polskie nadal pokrywają zmową milczenia tą potworną zbrodnie na narodzie polskim? Myślę że mordercy jeszcze żyją, i do niedawna byli jeszcze u władzy! Poza tym okrągłostołowi zdrajcy nie mogliby obciążyć odpowiedzialnością za tą zbrodnie ludobójstwa Rosję i wykorzystać to propagandowo. 
Za kilka, najpóźniej kilkanaście lat krzyże zbite z brzozowych gałęzi zgniją, zapadną się i staną się prochem, jak ciała tysięcy zamordowanych tam Polaków. A może by tak zbudować choćby ogrodzenie? A może skromny obelisk, Krzyż na nim?
    Przed śmiercią o tej strasznej zbrodni tak mówił UB-ek Wacław Nowak, który zmarł w roku 1994. Był on kierownikiem Urzędu Bezpieczeństwa w Drawsku Pomorskim od roku 1945. Ostatnio mieszkał w Koszalinie, przy ulicy Powstańców Wielkopolskich 22, emeryt. Kilka miesięcy przed śmiercią opowiedział ze swego życia parę szczegółów, które spisano i nagrano na taśmę magnetofonową. Był on pochodzenia ukraińsko-rosyjskiego. Nominację na kierownika UB w Drawsku, na nazwisko Wacława Nowaka otrzymał od NKWD. Jego teren działania obejmował: Drawsko, Czaplinek, Jastrowie, Połczyn, Białogard, Kołobrzeg. Placówki NKWD znajdowały się w: Gross-Born (Borne Sulimowo), Białogardzie i Rawiczu. Z placówkami tymi utrzymywał ścisły kontakt. Zadaniem W. Nowaka było wyłapywanie żołnierzy AK, NSZ i innych organizacji antysowieckich, ukrywających się na podległym terenie Pomorza Zachodniego. Złapanych odstawiał do obozu koncentracyjnego NKWD w Barkenbryge (Barkniewo) koło Gross-Born. Wacław Nowak pamiętał tylko niemieckie nazwy miejscowości.
    Pracę W. Nowaka i UB nadzorował i koordynował z ramienia NKWD Żyd Stolzman. Nowak brał udział w obławach na grupy żołnierzy wileńskiego oddziału AK majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”. Oddziały te przedostały się w lasy Pomorza Zachodniego. Obóz koncentracyjny NKWD  Barkenbryge (Barkniewo)  był przejściowy. Z tego obozu albo wywożono do Rosji albo rozstrzeliwano. Egzekucji dokonywano około 5 km na północ od Nadarzyc we wsi Doderlage. Miejscowość ta już nie istnieje. Istnieją tylko resztki murów i fundamenty budynków. Ciała zakopywano w okolicznych lasach, przykrywając je niewypałami, a nawet minami, następnie zasypywano groby ziemią. W. Nowak pamięta tylko trzy nazwiska zamordowanych żołnierzy AK. Najdłużej ich przesłuchiwano i zrobiono im proces pokazowy. Byli to: Jerzy Łozinski, Stanisław Subortowicz i Witold Milwid. Rozstrzelano ich w Doberlege w obecności W. Nowaka i towarzysza Stolzmana. Towarzysz Stolzman z ramienia NKWD „opiekował” się również procesami politycznymi młodzieży szkolnej. W Wałczu odbył się proces uczniów: Bogdana Szczuckiego, Mariana Baśladyńskiego i Feliksa Stanisławskiego. W Białogardzie zaś proces Przczółkowskiego i Tracza. Skazano ich na pobyt w więzieniu i pracę w kopalni węgla.
    Wacław Nowak spotkał po kilku latach jeszcze raz towarzysza Stolzmana w UB w Białogardzie, ale nazywał się on już inaczej. Nowe nazwisko Stolzmana brzmiało Zdzisław Kwaśniewski. Jako lekarz mieszkał w Białogardzie przy ul. Bohaterów Stalingradu 10 (obecnie Dworcowa). Pod tym samym adresem mieszkał w Białogardzie były Prezydent RP pan Kwaśniewski.

    Domagam się więc wszczęcia energicznego śledztwa w sprawie opisanego ludobójstwa przez powołany do tego Instytut Pamięci Narodowej.
                                                                                                                       Marek Chwalewski